Czy warto chodzić do logopedy w wieku przedszkolnym?

Nauka przez zabawę – klucz do sukcesu

Nasza przygoda z nauką poprawnej wymowy zaczęła się w wieku przedszkolnym. Problematyczna była litera „L”, którą syn wymawiał jak „J” – zamiast „lalka” mówił „jajka” – oraz trudniejsze do wymówienia „R” i „SZ”. Po wizycie u logopedy okazało się, że jest nad czym pracować.

Początkowo miałam obawy, czy synowie będą chcieli ćwiczyć, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Nauka w formie zabawy okazała się strzałem w dziesiątkę. Zajęcia były pełne ruchu i atrakcyjnych zabawek, a wszystko odbywało się przy akompaniamencie poprawnej wymowy słów. Dzięki masażom języka dzieci uświadomiły sobie, jak on pracuje – syczały jak wąż, dotykały językiem podniebienia oraz różnych części jamy ustnej i zębów. W domu same starały się poprawnie wymawiać słowa.

Kilka takich zajęć pozwala też zorientować się, czy dziecko rzeczywiście potrzebuje intensywniejszej pracy nad wymową, czy wędzidełko jest prawidłowej długości. Warto zainwestować w dobrą wymowę dziecka już teraz, zamiast czekać, aż pójdzie do szkoły i okaże się, że problem jest bardziej złożony.