Nasza przygoda z nauką poprawnej wymowy zaczęła się w wieku przedszkolnym. Problematyczna była litera „L”, którą syn wymawiał jak „J” – zamiast „lalka” mówił „jajka” – oraz trudniejsze do wymówienia „R” i „SZ”. Po wizycie u logopedy okazało się, że jest nad czym pracować.
